strona główna paralotnie.org główna
2014-03-04 15:58:38

UWAGA !!!!
Od 2012 roku wpisy na blogu zamieszczam sporadycznie.
Wszystkie najnowsze informacje można znaleźć na naszym funpage na Facebooku.
Znajdziecie nas wpisując w wyszukiwarce:  paralotnie.org 

2013-06-10 11:54:37

Zapraszam do obejżenia filmu z tegorocznego szkolenia w Borsku.

FILM

2011-11-12 21:02:07

Nareszcie po ciężkim i pracowitym sezonie wyjeżdżam na wakacje. Od 13 listopada do 16 grudnia tradycyjnie jestem w Indiach. W programie Nepal, Kerala, Sri Lanka.

2011-03-23 22:58:30

Pierwszy kurs kwietniowy zacznie się dwa dni później 26.04 - 01.05.2011.

2010-12-24 14:00:07

Zapraszam na nowo powstającą stronę o wiatrakowcach.

wiatrakowce.org

Pozdrawiam świątecznie Kamil

2010-12-01 21:38:30

W październiku skończyłem kurs instruktorski i jestem jednym z 3 pierwszych instruktorów wiatrakowcowych w Polsce.  W naszym kraju nie ma jeszcze możliwości uzyskania narodowych uprawnień, właśnie trwają prace nad konwersją amerykańskich uprawnień na polskie.

Do tego czasu będziemy szkolić do uprawnień amerykańskich. Rozpoczęliśmy już kurs dla pierwszej grupy pilotów.

Lista instruktorów :

Listopadowe wydanie  Aero Connections Magazine z artykułem na temat szkolenia w Polsce , strona 26 do 30.

Artykuł:


 

2010-12-01 13:21:20
Zamieściłem zdjęcia z wyjazdu do Kerali .
2010-08-01 23:02:42

W sobotę oblataliśmy wiatrakowiec, lata SUPERRRRR :)

Link do zdjęć

2010-06-13 21:48:48

Czas trwania; 12-14 dni, marzec 2011r

Cel wyjazdu:

-warsztaty fotograficzne

-przejazd koleją Transsyberyjską

-rybałka ( wędkowanie ) na wyspie Olchon

-przejazd samochodem po zamarzniętym Bajkale

-gorące źródła

-przejazd koleją Krugobajkalską

O szczegóły zapytaj mailem.

 

2010-04-19 13:35:41
Całą zimę sumiennie spędziłem w garażu i widać już pierwsze efekty. 
Mam nadzieję ze do końca miesiąca uda mi się zrobić pierwsze próby silnika.

 
2009-10-26 22:57:50

Po czterech miesiacach szkolenia w niedziele udalo mi sie zdać egzamin na Pilota Wiatrakowca.

Yes, Yes, Yes !!!!!!

2009-08-18 21:11:38

08-12 wrzesnia 2009 w Borsku

 

Serdecznie zapraszam na Mistrzostwa Polski PPG .

 

warunki uczestnictwa:

Świadectwo kwalifikacji oraz aktualne OC

Wpisowe: BRAK !!!!!

 

Organizatorzy:

Aeroklub Polski

Glide Club Gdynia

Szkoła Latania "www.paralotnie.org"

2009-04-12 22:48:21

Dla ciekawskich podsyłam zdjęcia wiązek kabli które ślicznie spiął mój ojciec.

Można sobie porównać ze starymi zdjęciami, jest drobna różnica :) 

zdjęcie 1, zdjęcia 2

 

 

2009-04-11 10:04:41

Elektryka - pass

Instalacja paliwowa – pass

Mocowanie silnika – pass

 

Nie wytrzymałem i wyprowadziłem z garażu samolocik w celu zrobienia prób silnika.

Sąsiedzi oszaleli, wszystkie śmieci im wywiało ze śmietnika.

2009-04-11 10:04:14

Po długiej nieobecności powrócił na łono rodziny Jakub ojciec Kamila elektryk z zawodu.

Sprawdził wszystkie połączenia fachowym okiem ……. I wszystko okazało się być OK. !

 

Wczoraj w nocy skończyłem instalacje intercomu i radia.

2009-03-15 11:11:21

Wczoraj w nocy wróciłem ze świeżo wyremontowanym silniczkiem. Lista wymienionych części jest bardzo długa, co z tym idzie cena remontu nie była niska :)

Heniek Orwat stanoł na wysokości zadania.

zdjęcie 1

zdjęcie 2

2009-03-09 16:20:17

Wreszcie udało się zamontować przedni widelec,  Mariusz wyprodukował śliczne chromowane cudeńko.

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5311205995092910738

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5311206138863843282

2009-03-04 22:45:37

Przednie zawieszenie czeka na zrobienie powłoki galwanicznej, i już za momencik w  przyszłym tygodniu zostanie zamontowana w samolocie. W tym tygodniu udało się skończyć przeróbki instalacji paliowej. Zacząłem się grzebać w elektryce :( trudna sprawa ???!!


Przedtem :

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5309449349251221666

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5292404895807782306

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5295570635588133234

Tak to teraz wygląda :

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5309444184310407282

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5309444218321588706

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#5309444239244771954

 

 

2009-02-18 18:25:47

Zamontowałem nowe opony, wymieniłem łożyska w zawieszeniu.

Do końca robót zostały mi do wymiany węże w instalacji paliwowej i poprawki w elektryce.

 

Do Henryka Orwata przyszedł już wał do silnika za dwa tygodnie powinienem serce samolotu mieć z powrotem w domu.

2009-02-11 19:22:07

Dzisiejszy dzień minoł pod znakiem zabawek. Wcześnie rano kurier przyniósł długo odczekiwany model śmigłowca, od razu ochoczo zabrałem się do składania.

W południe wyczerpany skręcaniem drobnych elementów śmigłowca przeniosłem się do garażu na większego ptaszka. Mariusz Sorn ( chwała mu za to ) poskładał napęd do lotek. W ciągu 3 godzin udało się zakończyć temat całego usterzenia, wszystkie napędy zostały wyczyszczone, nasmarowane i wyregulowanie .

Nastał wieczór i właśnie usiadłem do sklejania modelu depronowego J

2009-02-02 21:10:05

Po paru godzinach ręcznych robótek , udało się zdemontować napędy usterzenia kierunku, oraz  przednie kółko i co najważniejsze silnik. Za dwa dni silniczek wyląduje bezpiecznie w warsztacie u Henia Orwata gdzie zostanie gruntownie wyremontowany. Jak wszystko dobrze pójdzie powinien wrócić   do  mnie po 20 lutego.

 

 

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#

2009-01-23 23:30:48

Zapraszam do obejrzenia relacji fotograficznej z wypadu
paralotniowego z Indii i Nepalu, oraz Andamanów z 2008 roku.
Mam nadzieje, że przypadną Wam do gustu, tradycyjnie starałem się
ukazać Azję w trochę inny sposób.


http://www.paralotnie.org/galeria.php?d=4&p=23

2009-01-18 00:06:46

Parę godzin zajęło mi wstępne wysprzątanie Tajfuna. Zdemontowałem zbiorniki zacząłem grzebać się w elektryce, mój poprzednik miał fantazje. Słówko plątanina jest tu na miejscu :)

Fotki na :

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#

 

 

2009-01-06 15:13:09

Nadejszła wiekopomna chwila…a w zasadzie nawet dwie… Ale po kolei.

Pierwsze pół beczki piwa, na które zapraszamy Was 16 stycznia o 19.00 do pubu Donnegal w Gdyni (ul. Zgody 10) stawia Kamil. Okazja okrągła - 10-lecie szkoły latania. Ponad 1000 kursantów, kilkunastu instruktorów, czterech kadrowiczów. Najbardziej dumny jest z wyszkolenia co najmniej kilku setek beznadziejnych przypadków, które do dzisiaj cieszą się lataniem w pełnym zdrowiu – jest co opijać.

Drugie pół beczki piwa, serwowane dla wygody w tym samym miejscu i czasie stawia Kacper – nasz nowy Mistrz Polski XCC!

Serdecznie zapraszamy fanów, sympatyków i konkurencję! Dla najlepiej przebranych – możliwość zrobienia zdjęcia pamiątkowego z bohaterami wieczoru!

Kamil i Kacper

2009-01-04 23:00:51

Zapewne część z was pamięta mój zimowy pomysł na blazę z 2007 roku. Calutką zimę spędziłem w garażu przy „projekcie Cień” remontując Hondę Shadow.

http://picasaweb.google.com/cienciwa/HondaShadow2007#

Parę dni temu zacząłem prace nad nową miłością. Mam zamiar rozłożyć sprzęta do ostatniej śrubki zmienić elektrykę wyremontować silnik złożyć do kupy i polecieć na wiosnę J

http://picasaweb.google.pl/cienciwa/ProjektTajfun#

Trzymajcie kciuki  

2009-01-04 22:29:56

Wylądowaliśmy w Warszawie, różnica temperatur 30 stopni.

Ja chce wracać buuuuuuuuuuuuuu

2009-01-04 22:27:09

Mamy już ostatni fragment trasy do pokonania. Przejedziemy przez rezerwat ludu Jarawa ,  jest to mały czarny ludek z dziadami w opaskach biodrowych. Podobno bardzo nie lubią jak im się robi zdjęcia chowamy więc aparaty fotograficzne, po co narażać się dzikusom. Przed wjazdem do rezerwatu pojazdy zbijają się w kolumnę, dostajemy uzbrojoną ochronę. Nie ma szansy za zrobienie postoju żeby lepiej się przyjrzeć miejscowym.

Dojechaliśmy do Port Blair udało się nam zjeść dobrą rybę i Tiger proms. To były jedyne dobre owoce morza, które udało się zjeść w restauracji na wyjeździe na Andamany
2009-01-04 22:10:17

Zanim zjedliśmy śniadanie pożegnaliśmy się w hotelu i wynajęliśmy jeepa, zrobiła się godzina 12. Przed nami 9 godzin drogi, a o godzinie 15 zamykają rezerwat przez który prowadzi droga na Havellock. Postanowiliśmy jednak wyruszyć i dojechać jak najdalej się uda, resztę trasy pokonać dnia następnego.  Udało nam się dojechać do ostatniej przeprawy promowej do granicy rezerwatu. Nie udało nam się znaleźć hotelu bo w tej mieścinie nie było hoteli, oprócz jednego w którym warunki były jak na dworcu wschodnim w Warszawie. Zaczęliśmy nerwowo zastanawiać się co zrobić, byliśmy u księdza porozmawiać o noclegu, nie udało się. Ksiądz opowiedział nam o hotelu dla prominentów który zasadniczo nie wynajmuje turystom, ale co było robić to była nasza ostatnia szansa. Po długich negocjacjach  używając różnych argumentów łącznie z płaczem i opowieściami o kobietach w ciąży. Udało się, dostaliśmy dwa pokoje.

2009-01-04 21:42:41

Po paru dniach byczenia się na wyspie popłynęliśmy na północny kraniec Andamanów. Najpierw promem potem autobusem, który po 30 minutach złapał gumę a po kolejnej godzinie zablokował mu się most. Resztę drogi pokonaliśmy na pace jeepa. Lądujemy w zdecydowanie najgorszym hotelu na tym wyjeździe.

2009-01-04 20:52:36

Wynajęta łódka po 3 godzinach podpłynęła do wyspy, która wygląda jak po przejściu epidemia i cyklonu. Jesteśmy jedynymi turystami na wyspie mieszkamy w jedynym hoteliku. Sami musieliśmy nosić do hotelu nasze toboły nie ma tu taxi i motorków do wynajęcia. Za to jest trochę śliczno i trochę straszno. Śliczno bo przyroda jest nie skażona wszystko porośnięte jest dżunglą i piękną roślinnością, bardzo mało jest palm kokosowych. Straszno ponieważ wyspa wygląd jak by została porzucona przez ludzi w wielkim pośpiechu. Sześć lat wcześniej na wyspie była ogromna fabryka sklejki, z powodu braku opłacalności produkcji z wyspy wyjechało 1500 osób pozostawiając opuszczone domostwa.

2009-01-04 20:23:19

Dziś byliśmy na nocnym nurkowaniu niestety to był ostatni nur na naszym wyjeździe. Bardzo się obawiałem ponieważ to było moje pierwsze nocne nurkowanie w życiu. Nie było jednak tak źle okazało się, że nocne nurkowanie jest bardzo podobne do dziennego nura w polskim jeziorze :). Wczesnym rankiem ruszamy na Long Island.

2009-01-04 17:41:09

Dzień zaczęliśmy od 40 minutowej przeprawy przez dżunglę , naszym celem było snorkowanie w miejscu zwanym Elephant Beach. Okazało się, że nie trzeba wynajmować skomplikowanego sprzętu i schodzić pod wodę na kilkanaście metrów. Wszystko to jest na tej plaży na wyciągnięcie reki na głębokości paru metrów.

Po wielu godzinach poszukiwań udało się w końcu zaobserwować rybkę Nemo w naturze. Mieszkała w raz z liczną rodziną w ukwiale, rybki radośnie kolebały się w falującej wodzie nie odstępując parzącego przyjaciela na centymetr.

2009-01-04 17:33:10

Raczej nie jestem romantykiem, ale zostałem przymuszony do wyprawy na najpiękniejszą plaże na świecie. I rzeczywiście była piękna, a najpiękniejsze w całej wyprawie była mała włoska knajpka na palach w której zjedliśmy super krewetki.

2009-01-04 17:17:33

Light House to pierwsze miejsce w którym nurkowaliśmy. Miejsce fantastyczne widoki superr mieli racje ci co mówili ,że to jedna z piękniejszych raf na świecie. Nurkowaliśmy na około kilkudziesięcio  metrowej wyspy South Button.Taka  była fala, że całą drogę płynęliśmy w łódce w piankach i maskach. Warto było można tam zobaczyć żółwie, krowy morskie, mureny.

 

2009-01-04 17:07:36

Po paru godzinach poszukiwań udało nam się znaleźć odpowiednie lokum i wybrać firmę z którą zamierzaliśmy na wyjeździe ponurkować. Śpimy w ślicznych domkach z trzciny, za toaletę musi nam wystarczyć dziura w podłodze, za to morza mamy 10 metrów. Wstępne oględziny wyspy wskazują na to, że jeść będziemy Dal bat a o krewetkach i innych morskich frykasach możemy tylko poważyć .

2009-01-04 16:36:29

Dzisiaj dojeżdża do nas druga grupa i lecimy na Andamany archipelag długości 352 km i szerokości do 51 km składający się z 576 wysp z których TYLKO 26 jest zamieszkałych.

Ladujemy w  miejscowości Port Blair skąd dalej wyruszamy promem na wyspę Havellock.

2009-01-04 16:30:39

Dla naszej grupy nadszedł dzień wyjazdu. Jak to mamy w zwyczaju odprowadzamy grupę na lotnisko i pomagamy w razie „W” . Często zdarzało się że były kłopoty z naszym nadbagażem i potrzebna jest pomoc w dogadaniu się z liniami. Na lotnisko w Delhi nie można wejść jak na Okęcie, wejścia pilnują uzbrojeni ochroniarze i wpuszczają tylko osoby posiadające bilety. Byliśmy na to z Arkiem przygotowani i mieliśmy wydrukowane bilety elektroniczne . Odpraw poszła gładko, tylko jedna osoba musiała przepakować 5 kg noży nepalskich że by uniknąć nadbagażu.

Uściskaliśmy wszystkich na pożegnanie i próbujemy wydostać się z lotniska. ZONK  !!!! znaleźliśmy same wejścia i ani jednego wyjścia. Cztery i pół godziny zajęło nam wyjście poza teren hali odpraw. Nie udało się po groźbie , nie udało się po prośbie dopiero miła pani z linii lotniczych  wytłumaczyła strażnikowi, nie polecieliśmy samolotem i wracamy do Delhi
2009-01-04 16:10:10

Przed odlotem do Delhi postanowiliśmy zwiedzić stolice Nepalu. Droga z Pokhary do Katmandu zajmuje co najmniej 6 godzin, że by zdążyć za jasnego musimy w wyruszyć bladym świtem. Mieliśmy bardzo ambitny plany dotyczące zwiedzania, ale po  2 godzinach grupa podjęła decyzje o odwrocie. Popołudnie i wieczór spędziliśmy popijając piwko i obserwując ruchliwą ulicę na Temelu.

2008-12-28 21:54:28
Nasz gospodarz Machendra na pożegnanie postanowił nas uraczyć kozą z grilla. Arek pojechał z gospodarzem w góry na poszukiwanie kozy a ja pojechałem do miasta kupić drewno. Koza została pojmana i przywieziona na motorze a następnie przytroczona do kołka gdzie  zżarła wszystkie kwiatki i listki które miała w swoim zasięgu. Po 18 przyszedł rzeźnik poświęcił kozę namalował jej na czole czerwoną kropkę i jednym wprawnym ruchem uciął jej łep. Wypadki toczyły się w zawrotnym tempie, po 20 minutach koza była już oskubana wypatroszona i gotowa do grillowania. Ku naszemu zaskoczeniu koza nie wylądowała nad rozpalonym węglem na metalowej kratce jak to odbyło się w Polsce. Koza została zawieszona za nogi na drucie telefonicznym nad ogniskiem. Po paru minutach zajęła się żywym ogniem i trzeba było się bardzo spieszyć żeby odcinać upieczone kawałki a nie zwęglone. Po godzinie koza została po części zjedzona i po części skremowana, zostały tylko obgryzione dwie nogi z kopytkami :)
2008-12-28 21:51:52

Cała grupa jest na trekkingu w Pokharze zostałem tylko z jedną osobą. Nudzimy się jak psy wstajemy o 12 jemy śniadanie po którym idziemy się zdrzemnąć, ponownie wstajemy po 18 jemy steka idziemy na koncert do naszego ulubionego baru Busy Bee. A wszystkiemu winna jest firma która miała dla nas zorganizować kurs kajakarstwa górskiego. Podjęliśmy nawet próbę rozpoczęcia kursu niestety kolejnego dnia okazało się, że w całym Nepalu nie można znaleźć kajaka dla gościa o wzroście powyżej 160 cm.

2008-12-28 21:50:01

W Bombaju pakistańscy terroryści zaatakowali cywilów. Nasze telefony oszalały w ciągu paru minut odebraliśmy kilkadziesiąt sms-ów od znajomych i rodziny z polski.   Tak więc dementujemy  pogłoski nie udało się nas zastrzelić, wysadzić ani poderżnąć nam gardeł :)

2008-11-21 14:15:04
Dzisiaj nasza grupa rozdzieliła się na dwa pododdziały. Jeden poleciał bladym świtem do Jomson na trekking. Mają w planach przejść najgłębszą doliną świata między Dhaulagiri i Annapurną oraz zaczłapać się do Muktinath.
Reszta zaczęła kurs kajakowy, znudzeni raftingiem postanowiliśmy pozwolić sobie na małą ekstrawagancję :)
Kurs zaczął się od panicznych poszukiwań w Pokharze kajaków, w które zmieściłyby się nasze długie nogi i szerokie d....:) Po dwóch godzinach unosiliśmy się już na powierzchni jeziora na czymś, co bardziej w prowadzeniu przypominało samochód na lodzie niż kajak. Niemalże zamknięcie jednej powieki powodowało skręt. Ponad dwie godziny uczyliśmy się pływać po prostej. Jutro nauka przewrotek i ruszamy na rzekę. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy ... na razie blado to wygląda :)
2008-11-20 11:41:36
Bladym świtem o 9 rozdzieliliśmy się na dwie grupy, jedna ruszyła na raffting a druga polatać w nowym miejscu. Po dwóch i pół godzinie dotarliśmy do trzykilometrowego zbocza Bandipur, na którym można wykonywać loty żaglowe; jest to również świetne miejsce do rozpoczęcia przelotu. Podróż na startowisko trwała ponad 20 minut, całe szczęście udało się znaleźć tragarzy, którzy świetnie radzili sobie na wąskiej i stromej ścieżce z naszymi worami. Najskoczniejsze z grupy Szerpów były dwie kobiety, zapakowały plecaki na głowę i ruszyły w zawrotnym tempie na startowisko. Rozwijały taką prędkość, że nie można ich było wyprzedzić aby zrobić zdjęcia :) Góra, startowisko i latanie wyjątkowo łatwe, wygrzane stoki dawały możliwość kilkugodzinnego latania. Za to lądowisko, jak to w Nepalu, poprzecinane drutami rozciągniętymi między drzewami, pełne poletek ryżowych i dzikich zwierząt, które wesoło posykiwały na nasz widok.
2008-11-19 03:48:59
Mieliśmy jechać do granicy indyjsko-nepalskiej prywatnymi jeepami, ale postanowiliśmy trochę zoaszczędzić. Podróż trwała 11 godzin i kosztowała 4 dolary. Idąc za ciosem postanowiliśmy oczczędzić jeszcze troszeczkę i do Pokhary w Nepalu dojechaliśmy zwykłym rejsowym autobusem w 10 godzin i za 5 dolarów.
Razem przejechaliśmy 470 km w 24 godziny. Powiem wprost - tyłki mamy kwadratowe :)
Założyliśmy sobie dzienniczki dobowej oszczędności - możemy w nich odnotować pierwsze sukcesy: oczszędziliśmy 4 dolary na wyprawie do Nepalu :)

Latanie
Dziś wdrażamy się w górę. Załatwiamy permity i organizujemy transport na startowisko. Przypadła mi w udziale super fucha: stałem z radiem na lądowisku jak ten łoś i pilnowałem żeby grupa w całości powróciła z Nepalu :)
A następnego dnia latania przypadła mi znowu super fucha i ... stałem jak łoś na startowisku :)


W dzienniczku dobowej oszczędności zapisaliśmy powrót z lądowiska do Pokhary lokalnym autobusem za 10 Rs czyli 20 gr.
2008-11-19 03:48:12
Po całej nocy spędzonej w pociągu wpłynęliśmy wraz z setkami pielgrzymów na peron w Varanasi. Szybka kąpiel, śniadanie i śmigamy zobaczyć świętą rzekę Ganges i ghaty, w których kończą swoją ziems drogę hinduskie szczątki. Muszę powiedzieć, ze robi to na mnie niezmiennie wielkie wrażenie, jednak najbardziej zaskoczyła nas nagła zmiana kierunku wiatru, przez co chmura czarnego dymu ze stosów całopalnych ruszyła w naszym kierunku :)
Na próżno było uciekać, zaklinowaliśmy się na małym balkoniku, z którego obserwowaliśmy ceremonię :)

Ganga River jest tak zanieczyszczona że łódź, którą płyneliśmy na wycieczkę w górę rzeki z ledwością mieliła gęstą ciecz :)
Jeżeli w tym tempie postępuje zanieczyszczenie, to ostatni 50-kilometrowy odcinek rzeki trzeba dowozić do morza ciężarówkami :)


Wieczorem ruszamy do granicy nepalskiej
2008-11-19 03:47:20
Zguba się oczywiście znalazła, trochę wypłoszona ale cała i zdrowa.
W planie mamy jeszcze bardzo ważny egzamin, członkowe grupy sami mają sobie wezwać ryksze, wynegocjować opłatę i wrócić do hotelu.
UUUUUUU FFFFF wszystkim się udało, jesteśmy całą grupą na jedzeniu w naszej ulubionej knajpce Daimond Restaurant.

Bardzo emocjonujący dla nas dzień zakończył się wyprawą na targ warzywny (po masę super zdjęć) no i tradycyjnym Roof Party na dachu naszego hotelu.
Fajnie było posłuchać jak z wypiekami na twarzy każdy chciał się podzielić swoją wyjątkową historią.
2008-11-17 15:18:33


Tegoroczny wyjazd zaczął się nad wyraz spokojnie, podczas odprawy bagażowej nie bylo żadnych problemów.
Delhi jak zwykle powitało nas smrodem już 300 metrów nad ziemią, samolot zassał delhijskie powietrze na podejściu do lądowania.


W tym roku nad miastem wisi taki smog, ze slonce choc w zenicie caly czas jest czerwone i prawie nie przeswituje przez mgle. Kolor ma jakby wlasnie zaczelo zachodzic :)
Plan pierwszego dnia udalo sie zrealizowac w 100 % zwiedzilismy JAMA meczet i Red Fort.
Z hotelu wyruszylismy metrem, juz podczas pierwszej przesiadki okazalo sie ze to nie sa cwiczenia i "jeden z naszych" zostal wypchniety przez fale wyplywajacych z wagonu metra na stacji ludzi.
Troche trwalo zanim  wytlumaczyl  nam gdzie sie wlasnie znajduje,  esemesy w stylu " stoję kolo rykszy" albo " widze trzy krowy i goscia z tobolkiem na glowie" nie dawaly szansy na odnalezienie zguby.

 

CDN

2008-11-09 21:28:10
We wtorek ruszamy na kolejną wyprawę do Indii i Nepalu, a potem dalej na dwa tygodnie na Andamany.W planie jak zwykle latanie, zwiedzanie i jedzenie :)

Andamany to archipelag długości 352 km i szerokości do 51 km składający się z 576 wysp z których TYLKO 26 jest zamieszkałych. Andamany to wyspy górzyste, więc mamy nadzieję polatać w jednym z niewielu miejsc na świecie gdzie nie widziano jeszcze glajciarza.
2008-08-10 22:16:02

Jesteśmy bardzo szczęśliwi z drużynowego srebrnego medalu w naszej kategorii. Niestety problemy techniczne i brak umiejętności spowodował, że w klasyfikacji indywidualnej nie zajęliśmy zadowalającej pozycji. Na zawodach tej rangi jest bardzo wysoki poziom i równo latający zawodnicy, odrobienie strat spowodowanych awariami sprzętu okazało się niemożliwe. Na pocieszenie pozostaje nam drużynowe srebro i świadomość, że mieliśmy swój mały ale znaczący udział w jego zdobyciu :)

Polska reprezentacja zajęła drużynowo medale w każdej z kategorii:

PF1 brąz

PF2 srebro

PL1 srebro

PL2 srebro

2008-08-08 00:32:41

Dzisiaj był bardzo intensywny dzień pobudka 4:30, start do konkurencji 5:30.  Latamy koniczynkę nad lotniskiem zalega mgła, dopiero po półtorej godziny oczekiwania otwarto start. Niestety na nas skończyła się kolejka i start został przesunięty o kolejne pół godziny. W oczekiwaniu na wejście na koniczynkę polataliśmy z Michałem w pięknej mgle, widoki super !!!

Po wznowieniu konkurencji wystartowaliśmy ponownie zaliczając task.

Po godzinie 13:30 zostanie otwarte okno do „kocich skoków”, lecimy po punktach które udało nam się oblecieć na trzeciej pozycji w drugim tasku. Bardzo nastawialiśmy się na tą konkurencję niestety elektryka w naszym Rotaxie odmówiła posłuszeństwa. Mamy śliczne zero w tym tasku J

Pod wieczór kolejne zadanie „wolno szybko” polecieliśmy jak po sznurku . Michał trochę narzekał na brutalne lądowanie, niestety trzeba było wylądować w decku  od razu po zakończeniu konkurencji.

Jeszcze odprawa przed następnym dniem i o północy jesteśmy w łóżkach.

2008-08-05 13:30:32

Konkurencje „czysta nawigacja z deklarowanym czasem” ukończyliśmy na trzecim miejscu. Na wykonanie zadania mieliśmy godzinę, z trasy wróciliśmy 40 sekund przed czasem.

2008-08-05 13:29:53

W pierwszej konkurencji „czysty start i celność lądowania” nie udało nam się wystartować, na rozbiegu połamaliśmy końcówkę śmigła. Po dodaniu gazu Rotax w naszym wózku przekręca się w prawo i śmigło uderza w kosz, przyczyną są za miękkie amortyzatory. Po paru godzinach wytężonej pracy udało nam się usunąć usterkę.

2008-08-05 13:29:13

W sobotę rozpoczęły się Mistrzostwa Europy PPG w Łomży. Na start zgłosiło się 120 zawodników.

Naszej  klasie PL2 czyli wózków dwu osobowych startuje 11 załóg.

2008-07-22 22:56:24

Egzamin odbędzie się o godzinie 16.30 w Rumii  na ulicy Kolejowej 54 budynek J.J Darboven

N 54.33.435'

E 018.24.820'

2008-07-15 21:28:42

Mistrz Polski Adam Cegiełka sprzeda napęd Parapower 124. Nalot 50 h stan bardzo dobry. Nowe śmigło i kosz, cena 7000.

Cena nowego kompletu 8300 zł

2008-06-21 11:33:35

Zapraszm serdecznie na egzamin na Świadectwo Kwalifikacji pilota paralotni.

Egzamin odbedzie się ww Borsku 31 lipca.

2008-04-01 22:47:17
Zapraszam serdecznie do obejrzenia relacji fotograficznej z wypadu
paralotniowego z Wietnamu z 2008 roku.
Mam nadzieje, że przypadną Wam do gustu, tradycyjnie starałem się ukazać Azje w trochę inny sposób. Tradycyjnie zdjęcia są mało paralotniowe.
2008-03-29 14:58:57

Serdecznie zapraszam na wyjazd szkoleniowy do Słowenii i Włoch.

W terminie 19.04 do 27.04 mamy w planach polatać na Lijaku w Kobaridzie i we włoskim Meduno. Jeżeli czas i pogoda pozwoli chcemy zalatać nad jeziorem Bohiń.

 

 

2008-03-12 22:37:01

W najbliższą sobotę i niedzielę ( 15, 16 Marca ) w Wołominie odbędzie się już piąta edycja Paragiełdy. Obecność swoją zapowiadają największe firmy producenckie i szkoły paralotniowe. Oczywiście nie braknie i nas. Serdecznie zapraszamy na nasze stoisko. W tym roku tradycyjnie wystawiemy się z pełną ofertą szkoleniową oraz z napedami firmy PARAPOWER.

 

2008-02-25 13:48:05

Miło mi poinformować, że film z wyjazdu paralotniowego do Indii i Nepalu został zakwalifikowany do prezentacji na Ogólnopolskich spotkaniach podróżników żeglarzy i alpinistów Kolosy 2007.

Prezentacja odbędzie się  6  marca 2008 po godzinie 21:00 r. w Centrum Gemini - kino Siver Screen ul. Waszyngtona 21, Gdynia Dokładny program Kolosów pod adresem :

http://www.kolosy.pl/program2008.php

2008-02-25 13:46:39

Jest już dostępna wstępna wersja kalendarza na rok 2008

2008-02-14 09:57:52


Wczesnie rano wsiedlismy na wynajeta lodz i wyruszylismy w droge powrotna do Sajgonu. Przed nami 120 kilometrow kanalami i rozelwiskami delty Mekongu. Odwiedzilismy najwiekszy w regionie plywajacy market ze setkami malych lodek, z ktorych mozna bylo zakupic swieze owoce i  warzywa.

Mielismy przed soba caly dzien spokojnej podrozy po rzece, nalezy nam sie odpoczynek. Mekong miejscami ma wielkosc naszej Zatoki Puckiej a miejscami ledwo udawalo nam sie przeplynac mala lodka turystyczna.

2008-02-14 09:55:52

Dzisiaj zaplanowalismy powrot z wyspy. Niestety zabraklo biletow na szybki prom i jestesmy skazani na prom towarowy. Po zaladowaniu parudziesieciu skrzynek z owocomi morza zabraklo miejsca dla pasazerow. Cala droge siedzielismy na cieknacych kartonach z rybami. Pelna korba. Mielismy plynac dwie i pol godziny, a tu sam zaladunek towarow trwal trzy a podroz lodzia cztery. Na lodke zostalismy zabrani "na lewo". Lodz nie byla przystosowana do przewozu pasazerow, wiec nie moglismy zawinac legalnie do portu. Na zatoke wyplynela po nas mala lodka motorowa, na ktorej oprocz nas plynely trzy motory, pare skrzynek i kilku wietnamczykow. Jakims cudem udalo nam sie wsiasc do autobusu, ktory jechal do celu naszego wyjazdu czyli miasta Can Tho. Podroz trawala szesc dlugich godzin, wszyscy byli bardzo wyczerpani i bez zwloki polozyli sie spac.

2008-02-13 17:55:36


Wczesnie rano pobudka i na motory zwiedzac polnocna czesc wyspy. Sprezeni na maksa wyjechalismy dopiero po dwoch godzinach: najpierw nie bylo dla wszystkich skuterow, potem Andrzej mial maly wypadek na skuterze i musial wziac prysznic i opatrzyc rany. Grzesiek zlapal dwie gumy pod rzad; ja musialem zmienic skuter, bo brakowalo w nim amotyzatorow itp itd i tak mielismy ponad dwie godziny opoznienia i ponad 70 km do przejechania w terenie mocno off roadowym. Poza zamieszaniem zwiazanym z poczatkiem wyprawy niewiele da sie na temat tej trasy napisac... zeby zdazyc z powrotem przed zmrokiem caly czas jechalismy na pelnym gazie z mala przerwa na kapiel i snorkeling. Pare odcinkow przebiegalo polna sciezka z mostkami zrobionymi z bambusowych kijkow. Na skuter troche za ekstremalnie, trasa wybitna na motor crossowy. Wyjazd zakonczylismy kolacja zlozona z 6 kg krewetek i 2 kg krabow. A co? dzien wczesniej przejadly mi sie kalmary a dzisiaj krewetki.


Uff... jak jest Ranigast po wietnamsku?

2008-02-13 17:54:33

Nie spieszac sie po sniadaniu wypozyczylismy skuterki i troche z nudow troche dla rozruszania kosci ruszylismy na objazd poludniowej czesci wyspy. Juz po paru kilometrach okazalo sie, ze klimaty sa tak 'zajebiszczne', ze stajemy co pareset metrow robic zdjecia. Z mapy wynikalo, ze czeka nas kilkunastokilometrowy prosty odcinek gruntowej drogi wzdluz wybrzeza, od paru dni nie padalo i spodziewalismy sie duzej ilosci kurzu. Przed "odcinkiem specjalnym" postanowilismy zatrzymac sie na kawe i lody. Po niecalym kilometrze poszukiwan znalezlismy lodziarnie przy hodowli perel. Dalej nuda, cieplo, kurz i tak dalej nuda, cieplo....., po 20 km dojechalismy do wioski rybackiej z zimnym swiezo wazonym piwem BIA HOI, co za ulga przestalo skrzypiec w zebach :) W wiesce natychmiast przejal nas rybak i zaprosil na swoj kuter. Przez dwie godziny usilowalismy zlapac kalmary na haczyk bez przynety, z kolowrotkiem zrobionym z kawalka rury kanalizacyjnej. Co ciekawe naszym miejscowym rybakom bez wiekszych problemow udalo sie zlowiec na taki sam sprzet ryby i kalmary. Po powrocie z morza w asyscie calej wioski i trzydziestki dzieciakow zjedlismy zlowione dwa kalmary na ganku rybackiego domku. Tlum tak napieral, zeby zobaczyc bialasow, ze brakowalo powietrza. Trzeba bylo kupic torbe cukierkow, zeby odciagnac od nas uwage rozkrzyczanych dzieciakow. Atmosfera byla przyjacielska do momentu negocjowania ceny wyprawy na ryby. Mieszkancy wioski nagle posmutnieli, spowaznieli i zaczeli cos warczec pod nosem. Koniec koncow zaplacilismy po 5 dolarow na glowe i z wioski wyjechalismy z siatka pelna kalmarow. W drodze powrotnej zaczepila nas grupa klikunastu wyrostkow pijacych piwo i spiewajacych piosenke "Wietnam, Ho Chi Minh" a my im na to hymn Polski i "hej sokoly". Niestety nie moglismy goscic dluzej, spieszylismy na grilla - do zjedzenia mielismy przeciez 6 kg kalmarow.

Nie moge patrzec na kalmary ... odbijaly mi sie przez trzy dni :)

2008-02-09 12:19:33
Od switu wszyscy nerwowo pakuja sie przed wyprawa na nurkowanie. Przed nami 1,5 godziny na lodzi zanim dotrzemy do rafy. Przejrzystosc wody nie jest taka jak w Egipcie, ale miejsce wyglada zachecajaco.
Od razu na samym poczatku przy przedmuchiwaniu maski usiadlem na jezowcu i do konca nurkowania piekla mnie d... . Nie mam duzego doswiadczenia w nurkowaniu i mi sie bardzo podobalo, ba mozna powiedziec, ze jestem zachwycony.
Wieczorem wyprawa na skuterach do centrum miasta, podobno ma przyjechac wesole miasteczko.
2008-02-09 12:18:49
Pozna noca, albo jak kto woli wczesnym rankiem o godzinie 3:45 ruszylismy na samolot na wyspe Phu Quoc. Przywitala nas mocna ulewa, od samego poczatku ruszylismy na poszukiwania swiezych owocow morza. Po 2 godzinach bylismy po trzecim posilku.
Miejsce do mieszkania super! piasek, plaza, cieple morze i tabuny wylegujacych sie na plazy Niemcow i Anglikow (tabun to okolo 12 sztuk)
2008-02-07 10:50:57

Od rana zwiedzalismy na rikszach rowerowych chinska dzielnice Sajgonu.
Pagody i pagody i jeszcze raz pagody, dosc juz mam zwiedzania ....:)

Dzisiaj oddzielil sie od stada Kacper, siedzi juz pewnie w samolocie do Australii. Jedzie do Manili zrobic pare trzystukilometrowych przelotow i wroci do Polski.

 

2008-02-07 10:50:55

Przezylismy male dejavu, wczoraj byl w Sajgonie byl sylwester 2008 roku. Bardzo dziwne przezycie, od rana z calego Sajgonu schodzili i zjezdzali na skuterach mieszkancy. Cala ta masa luda plynela majestatycznie w strone centrum miasta. Obchody koncentrowaly sie w obrebie duzej sceny, na ktorej byly koncerty i przemowienia partyjnych dzialaczy. Rozentuzjazmowany tlum krazyl caly czas pomiedzy scena a duzym rondem w centrum. Niekonczaca sie rzeka skuterow zatrzymala sie na 10 sekund przed godzina 24:00.Nastapilo uroczyste odliczanie, po ktorym bez wyraznego znaku wszystkie skutery ruszyly nad rzeke ogladac pokaz fajerwerkow. Po niecalych 5 minutach zostalismy sami na placu przed scena.
Z lekka zaskoczeni i samotni ruszylismy w strone hotelowej restauracji, niestety po 10 minutach pokaz sztucznych ogni sie skonczyl i rozszalala fala skuterow wlala sie ponownie do centrum. Zostalismy osaczeni na glownej ulicy miasta, do hotelu brodzilismy w tlumie malych wietnamskich ludzikow przez okolo 2 kilometry. Czulem sie jak bym satl na drodze stada antylop gnu pedzacych do wodopoju.

PS.
Z okazji Nowego roku cala grupa pragnie zlozyc najserdeczniejsze zyczenia dla naszych kolegow z Polski. Jest tu bardzo cieplo i slonecznie, 36 stopni w cieniu starszna nuda. Jedzenie smaczne ale schabowy z kapusta lepszy, bardzo tesknimy za piekna polska pogoda, silnym wiatrem i deszczem ze sniegiem :)

2008-02-07 05:48:11
Wieczor zakonczylismy na kolacji zorganizowanej przez wietnamskich pilotow.
Chyba troche probowali zrobic na nas wrazenie zamawianymi potrawami, kazda kolejna byla dziwniejsza. Apogeum byla koabra, ktorej swieza krew musielismy wypic z wodka zagryzajac jej surowym jeszcze bijacym sercem.
W rogu sali obok akwarium z swiezymi owocami morza siedzial maly tlusciutki piesek - ciekawe czy tez wyladuje na talerzu.

Okazalo sie, ze Azjaci wcale nie maja takich slabych glow, dzielnie dotrwali do ostatniego toastu za "przyjazn polsko-wietnamska" :)
2008-02-05 10:14:44

Po calonocnej podrozy autobusem o 4:50 dotarlismy do Sajgonu. Niestey pokoje hotelowe nie byly jeszcze przygotowane i wluczylismy sie po miescie do 12. To znaczy grupa sie wluczyla bo Kacper i ja biegalismy miedzy Air Vietnam i Air France probujac uratowac nasze rezerwacje na lot do Phu Quoc.

Z godzinke ruszamy do krawca zamowic garnitury, ktore odbierzeby po powrocie z wyspy gdzie zamierzmy nurkowac i smigac na Kitach.

2008-02-04 04:20:39
.....byla superrrr !!!!
Zamowilismy drugi raz jajeczko z nienarodzona kaczka w srodku. Poprzednio jedlismy jaja oznaczone numerem 1, tym razem dostalismy jajka z numerkiem 3, i to byl blad ! Okazalo sie ze numerami oznaczone sa stadia rozwoju zarodka. Numer 3 to kaczka z piorami, dziobkiem i koscmi. Poddalismy sie i nie dojedlismy do konca.

Zaraz smigamy na latanie, potem szybki prysznic i do Sajgonu na TET, czyli chinski nowy rok. W Sajgonie zostaniemy dwa dni.
2008-02-03 12:59:05
Dzis bardzo sumiennie wypelnilismy nasze obowiazki wobec grupy, Kacper obczajal warun siedzac w pelnym sloncu na gorze, a ja smigalem z grupa na skuterkach po okolicy. Po 13 zrobil sie super warun, niestey wtedy role sie odwrocily i Kacper polecial, a ja w pelnym sloncu startowalem pilotow :(

Za 10 minut smigamy na pieczona zabe i bijace serce kobry..... ciekawe co z tego bedzie??
2008-02-03 02:39:55
Kolejny dzien przywital nas slabym wiatrem i poczatkowo bezchmurnym niebem. Warunki do latania bardzo dobre podstawy na 2500m, pod koniec dnia niebo sie przykitowalo i nie pozwalalo na wykonywanie lotow termicznych. Ostatni zlocik na ladowisko cala grupa zakonczyla grajac z miejcowa druzyna w siatkowke.

Po lataniu wybralismy sie na slimaki, niektore dobre inne takie sobie. Hitem wieczoru stalo sie jajko kaczki z pisklakiem w srodku. Wietnamskie kaczki wysiaduja jajka, ktore przed wykluciem pisklecia gotuje sie na twardo. Trudno sie przemoc do zjedzena, ale smakuje wybornie.
2008-02-02 08:36:00
Na gore do latania przyjechalismy o 9 rano. Po odprawie z wietnamskimi pilotami zaczelismy oczekiwanie na warun. Skwar niemilosierny 35 stopni w cieniu i niemilosiernie palace slonce. Po 8 godzinach oczekiwania zrobil sie warun polecial kacper i paru innych pilotow, niestety za godzine warun sie skonczyl, zaczelo bardzo wiac ze zlego kierunku :(

Kolacje zjedlismy w barze gdzie samemu mozna zrobic sobie spring-rolle. Glownym skladnikiem wiosennego rolla jest zielenizna jaka w Polsce zywia sie tylko kury i kaczki :)
Wieczor zakonczylismy w restauracji karaoke z miejcowymi pilotami.
2008-02-02 08:35:24
- 8:00 sniadanie (owoce, jajecznica, kawa i swiezy sok z pomaranczy)
- 10:30 pierwszy przedobiednik (krewetki, kawa i lody)
- 12:00 drugi przedobiednik (zupka, kalmary i sok z owocow)
- 13:00 obiad wlasciwy (ryz z owocami morza, kurczak curry z trawa cytrynowa i            zupka oraz kawa)
- 14:30 pierwszy poobiednik (malze na parze)
- 15:30 drugi poobiednik (tofu w clay-pot)
- 16:00 podwieczorek (lody i kawa)
- 21:00 kolacja (ryz z warzywami, piwo)
- 23:00 przekaska przed snem (spring-roll i ranigast max :)
2008-01-31 04:55:01
Wysiedlismy z autobusu w Da Lat. Jest 4:50 rano czasu lokalnego. Tradycyjnie dotarlismy na miejsce przeznaczenia z wieloma "atrakcjami".

Ale od poczatku:

- w Berlinie na lotnisku nasi bracia z Uni Europejskiej aresztowali Marcina za posiadanie noza w glownym bagazu. Dopiero po wplacie 200 euro kaucji i interwencji Ambasady wypuscili chlopaka. W samolocie uslyszelismy w glosniku "the areoplane has technical problem, sorry" po dwoch godzinach usterka zostala usunieta i odlecielismy do Paryza.

- na samolot do Sajgonu spoznilismy sie tyko 5 minut :). Linie lotnicze zaoferowaly nam hotel w Disneylandzie, od rana mamy w planach zwiedzanie Paryza i wizyte w parku Disneya.

Podczas ostatniej odprawy celnicy zabieraja Kacprowi karabinki, podobno moga byc bardzo niebezpiecznym narzedziem zbrodni w rekach szalenca. Razem z karabinkami do kosza trafia 2 litry Whiskey i pianka do golenia, oj szkoda bardzo :)

- W Bangkoku na lotnisku na chwile gina nam bagaze, zabieraja mi nozyczki i do kosza laduje 3 litry Whiskey i szampon, oj szkoda bardzo :)
2008-01-25 14:42:51
Przygotowania do wyjazdu idą pełną parą. Sprzęt już poważony i zapakowany do placka.

Jeszcze tylko dojazd do berlina, 18 godzin lotu i.......

Good Morning, Vietnam !!!!!!
2008-01-13 15:33:21

Dziękuje serdecznie wszystkim którzy zechcieli pomóc przy organizacji WOŚP na plaży w Gdyni.

Dziękuję również licznie przybyłej barci paralotniowej.

Niestety warunki atmosferyczne nie pozwoliły na latanie. Jedynie nasz Mistrz (trzykrotny) Adam Cegiełka dokonał emocjonującego startu, lotu i spektakularnego lądowania :)Ratując tym samym honor paralotniarzy.

2008-01-02 14:59:26

- Dudek Nemo M, data produkcji 04.2007 rok, po pełnym przeglądzie u
Dudka przewiewność 15 ( 0-20 stan tkaniny nowej ),cena : 3900zł
- Dudek Nemo L, data produkcji 04.2007 rok, po pełnym przeglądzie u
Dudka przewiewność 18 ( 0-20 stan tkaniny nowej cena : 4000 zł


Spadochrony zapasowe:
- Karpo Fly RS 100 do 100 kg ,data produkcji 05.2007 rok, cena: 790 zł
- Karpo Fly RS 130 do 130 kg, data produkcji 05.2007rok, cena: 890 zł


Uprzęże z karabinkami:
- Karpo Fly CLEVER 2 rozmiar M ( czerwono szara ), data produkcji
05.2007- zapięcia PT-Lock, protektor 14, belka speed-system, karabinki
Power-Fly , wyczep cena : 870 zł
-Karpo Fly CLEVER 2 rozmiar L ( pomarańczowo szara), data produkcji
05.2007- zapięcia PT-Lock, protektor 14, belka speed-system, karabinki
Power-Fly , wyczep cena : 870 zł


Uprzęże bez karabinków:
- Fly L stan bardzo Nowa, cena : 600 zł
- Fly L do naprawy, cena : 350 zł

2007-12-31 12:01:49

Zapraszam serdecznie do obejrzenia relacji fotograficznej z wypadu
paralotniowego na Goa do Indi i Nepalu.
Mam nadzieje, że przypadną Wam do gustu, tradycyjnie starałem się
ukazać Azje w trochę inny sposób.

2007-12-21 18:24:04
Dopisałem szkołę paralotniową do portalu www.nasza-klasa.pl .

Pod adresem : http://nasza-klasa.pl/school/133886 możecie się rejestrować jako absolwenci szkoły.

Mamy w końcu miejsce w Internecie w którym możemy wymieniać się zdjęciami danymi kontaktowymi i rozmawiać na forach które można rejestrować na stronie.

Dla zachowania klarowności na forum rejestrujcie fora dyskusyjne np. 2007, 2006 , ułatwi to nam odnajdywanie się w portalu.

 

 

2007-12-18 12:27:21

Tym razem nie było żadnych sensacji żoładkowych po powrocie :)

Siedzę nad zdjęciami.

2007-12-13 20:53:26
W poprzednim wpisie trochę wprowadziłem was w błąd, na wycieczce  motocyklowej do Margao okazało się, że jest 40 stopni w cieniu!
10 grudnia wracamy do Delhi na święto Diwali, będzie bomba szkolne orkiestry dęte darmowe jedzenie i Sikhowie z halabardami.
A 12 wracamy do Polski, w tamtym roku od razu po powrocie z Indii zjadłem golonkę. O mało co skończyła by się ta przygoda kulinarna w szpitalu. W tym roku zamierzam ostrożniej przyzwyczajać się do naszej narodowej kuchni :)
2007-12-08 07:21:38
Lotnisko w Goa przywitalo nas 30 stopniowym upalem. Po dwoch godzinach jazdy Jeepem wyladowalismy na plazy w Palolem. Mieszkamy w trzcinowych domkach nad samym morzem, jemy: kraby, krewetki, langusty, tunczyka, red fisha :)

Piekno tego miejsca obnizylo nasza czujnosc i dalismy sie ostrzyc miejscowym. Bralismy udzial w fiszingu bez fisz i w ogladaniu z lodzi delfinow bez delfinow, pelna mina.
Jutro przebazowujemy sie na inna plaze w celu posmigania na kitach i na surfingu.

ps.
Troche uciazliwy jest ten grudniowy skawar trudno sie przyzwyczaic. Pozdrowienia dla polskiego zimowego skwaru :)
2007-12-04 16:52:15
O 6 rano wyjechalismy pozwiedzac stolice Nepalu. Dlaczego tak wczesnie ? Chcielismny miec duzo czasu na zwiedzanie, a wyszlo jak zawsze: nasz kierowca nie przekroczyl na trasie 40 km/h i na miejsce dotarlismy o 14:30. Rano lecimy do Delhi, wpakujemy czesc grupy do samolotu do Polski, a reszta chylkiem leci na Goa odpoczac na plazy.
2007-12-04 16:51:26

Przed wyjazdem na rafting kupilismy worek ziemniakow, wieczorem nadszedl na nie czas...
Przygotowalismy dla naszych nowopoznanych "braci" nepalskich tradycyjna polska potrawe ziemniaki z ogniska z sola i maslem. Prawie doszlo do bojki, poniewaz okazalo sie, ze zienmiaki z ogniska sa rowniez tradycyjna nepalska potrawa. Dla zalagodzenia sytuacji musielismy sie przyznac do naszych nepalskich korzeni i uznac wyzszosc miejscowych kartofli :)

Drugi dzien byl naprawde ostry, dwie osoby za burta. Nie da sie tego opowiedzic trzeba przezyc.

Wieczorne ognisko zaczelo sie od spozycia Dal Batu tradycyjnej potrawy a skonczylo na wspolnym spiewniu 'sto lat' przy akompaniamencie bembnow.

Obsluga twierdzi, ze w siedmioletniej katrierze nie spotkala takiej brygady jak nasza.

2007-12-01 15:43:59

Ledwo wrocilismy z latania, jeszcze nie zregenerowalismy sie po trudnej drodze powrotnej po bezdrozach, a juz nastepnego dnia bladym switem rozdzielmy z Arkiem grupe na dwie czesci i wyruszamy na rafting i trekking.

Dzien pierwszy raftingu byl bardzo spokojny mozna by rzec ze nawet nudny, nauczylismy sie pakowac sprzet do nieprzemakalnych workow, sztalowac sprzet. Na wodzie raczej bez rewelacji troche nas zmoczylo i po 2 godzinach rozbilismy oboz na bardzo uroczej plazy w zalomie rzeki.

2007-12-01 15:29:24

Najpierw mordercza jazda jeepami , ostatnie 2 km to prawie pionowy podjazd  i naszym oczom ukazalo sie super lagodne startowisko na wysokosci 900 metrow z pieknym widokiem  na Rybi Ogon i Annapurne.

Plan wycieczki byl prosty: pierwszego dnia latamy w okolicy, nastepnego dnia odpalamy na przelot w strone Pokhary.

Trzeba bylo sie naprawde starac aby sie nie utrzymac pierwszego dnia nad stokiem, ile trzeba sie bylo napracowac przy omijaniu noszen w drodze do ladowiska :). Od samego ogladania tej ciezkiej walki mozna sie bylo poczuc zmeczonym. Jeepy zabraly nas z ladowiska i ruszylismy do namiotow rozstawionych na startowisku na szczycie gory.

Wieczorek zapoznawczy przy ognisku minal nam bardzo sympatycznie na tancach spiewach z tubylcami przy muzyce nepalskiej kapeli.

Widok na rozgwiezdzone niebo przepiekny, widok tonacych o poranku stokow we mgle bezcenny :)

Dzien drugi nuda, sniadanko skladanie namiotow i fruu. Trasa przelotu przebiegala wzdluz asfaltowej drogi, dzieki czemu nie bylo problemow ze zbiorka. Najblizej Pokhary wyladowal Robercik, gratulacje.

 

2007-11-26 13:49:06

Dzisiejszy dzien staralismy sie maksymalnie wykorzystac na latanie. Warunki super, widocznosc perfekcyjna tylko tlok w powietrzu zaje....sty:)

Mimo napietego programu udalo sie jeszcze dzisiaj wypozyczyc motory i ruszyc na krotki trip do zrodel Pfewa Lake. Jutro bladym switem ruszamy na safari paralotniowe. Zapowiada sie dobrze, spanie w namiotach, latanie i zwiedzanie.

2007-11-25 10:46:39

Urodziny sie udaly 30% pilotow nie miala sily zrobic pierwszego zlota, za to drugi wjazd bardzo sie udal, super warunki i przeloty na Green Wall.

Wieczorm ruszamy na wyprawe motocyklowa do osady tybetanskiej.

Dzisiaj wieczorem mususmy podjac decyzje co robic do konca wyjazdu , jedni zdecyduja sie na trekking inni rafting albo safari paralotniowe.

 

2007-11-25 10:38:04

W nocy dotarla "reszta" niezwlocznie po zalogowaniu w hotelu ruszyli poszwedac sie po knajpkach. Do 2 w nocy udalo im sie zamknac wszystkie lokale w okolicy, a jest ich nie malo mniej wiecej jak na Krupowkach, wiadomo brygada z Polski :)

Od rana bieganiana odprawa , jeepy oplaty za permit i na gore polatac. Czlonkowie Dzida Team wyladowali jako pierwsi rozpoznajac ladowisko. W ciagu paru minut udalo im sie nauczyc miejscowa mlodziez wielu niezbednych, nie koniecznie ladnych polskich slow.  Ladowalem w asyscie kilkudziesieciu wyrostkow krzyczacych "fajna laska , ja szpakuje ci, chcesz browar itd.". Bylo bardzo romantycznie :) zachod slonca, zimne piwko dzieciaki pakujace nasze paralotnie za 30 groszy.

Wieczorem urodziny Zbyszka juz sie boje.

 

 

2007-11-23 14:19:32

Dotarlismy do Pokhary podroz o dziwo trawla tylko 7 godzin , tylko dwa razy zlapalismy gume. Moj galjt lezal na dachu na workach, jak  sie pozniej okazalo byly w nich niegarbowane skory i caly smierdzi jak zdechla krowa. Trzeba bedzie oddac do prania. Tym razem trafilismy na jakiegos wypasionego busa nie przewozil zwierzat gospodarskich i uzborojonych tubylcow. Jedyno co laczylo tego busa z poprzednimi ktorymi podrozowalismy w Azji to brak amortyzacji i lawki jak w podmiejskim pociagu relacji Reda-Hel. Dupa boli .......!

Jemy wlasnie steak z YAKA w restalracji Everest, trzy razy z rzedu zdobyla Mistrzostwo Swiata w przygotowywaniu STEAKOW, nie wiedzaiem nawet ze istaneja takie zawody :) Zarcie super, browar badzo drogi idziemy odpoczac po podrozy. Jutro zaczynamy latanie.

Kolo 23 przybedzie reszta grupy z Varanasi podobno szczeki im opadly. Jak dowiem sie szczegolow to na pewno  doniose.

2007-11-22 13:17:54

W nocy ruszamy do Kathmandu mamy samolot o 6:45, ale na lotnisko musimy ruszyc o 2:30. Tak w razie wojny. Caly dzien zamierzamy zwiedzac stolice Nepalu. Do Pokhary gdzie jestesmy umowieni kolo 24 wyruszymy wynajetym Jeepem. 200 km w 7 godzin to w gorach bardzo szybko, lokalnym autobusem  jedzie sie 10 godzin. Mialem juz okazje korzystac z transportu dla lokalesow i nigdy wiecej !!!! Siedzialem na jednym poldupku na spolke z koza i Gurkeim. Gurek mial metr dwadziescia w kapeluszu i siedemdziesieciocentymetrowa maczete za paskiem. Trzeba bylo uwazac coby oka nie wydzgal podczas obierania banana swoim scyzorykiem.

W Pokharze zarezerwowalismy hotel nad jeziorem kilometr od posiadlosci krola Nepalu.

2007-11-21 14:14:39

Udalo sie zajac miejsca w pociagu.Tlok na peronie byl niemilosierny, jakby tego bylo malo pociag wjechal na inny tor i odjechal 30 minut przed czasem. To jest nie do pomyslenia nawet w naszej ukochanej Polsce :)

Pozegnalismy Arka, ktory wraz z grupa pojechal zwiedzac miejsce, z ktorego po po spaleniu idzie sie prosto do "nieba" i ruszylismy na calodniowa wyprawe po stolicy Indii.

2007-11-21 13:48:45

Po calym dniu zwiedzania, podrozy metrem, moto riksza i riksza na pedaly piekly mnie oczy. Jem wlasnie kofta korme i za 20 min wyruszamy robic nocne zdjecia na targu warzywnym. Dwa lata temu zostalem w tamtym miejscu zaatakowany przez krowe, skonczylo sie na paru sinaikach i sznycie na lydce, ktora mam do dzisiaj.

Wieczorem tradycyjna impreza na dachu.

Jutro rozdzielamy sie na dwie grupy, jedna jedzie pociagiem do Varanazi reszta zwiedza Dehli.

2007-11-21 06:51:17

9.00

Spotykamy sie na sniadanku u SZCZECINA , dzis w programie zwiedzanie: Red Fort i Wielki Meczet.

 

2007-11-21 06:46:40

Wyladowalismy na lotnisku w Delhi, halas smod i blagan. Ledwo opuscilismy hale przylotow, a juz zgubilo sie dwoch uczestnikow wyprawy.Perwszy zgubil sie w drodze do toalety a drugi  wracajac z papieroska.

............. Nasze zguby sie odnalazly, siedzimy w hotelu i korzystamy z dobrodziejstw otwartego cala dobe baru.

 

 

 

2007-11-17 12:03:57
     Na lotnisku spotykamy się o godzinie 4.30 na terminalu 1 Chopin (odloty).
Proszę bardzo poważnie potraktować godzinę spotkania, samolot nie poczeka.
Ostatni dzwonek aby podejść do odprawy to 60 min przed odlotem samolotu.

Pozdrawiam Kamil

2007-11-09 08:49:08
    W zwązku z tym i owym (a głównie brakiem czasu prowadzacego szkolenie kontrolera) przenosimy szkolenie w Rębiechowie dot. dzielenia przestrzeni powietrznej ze środy na piatek 16 listopada godz. 17. Zbiórka przed 17 przy bramie prowadzącej do wieży.

Do dzisiaj mamy 19 chętnych.

Do zobaczenia w piatek (następny)
2007-11-06 19:42:38

Indie:

  1. Zwiedzanie zabytków Delhi stolicy Indii
    • Main Bazaar w dzielnicy Paharganij,
    • Red Fort,
    • Jama Masjid ( Wielki Meczet)
    • Mahatama Gandi Park.
  2. Varanasi
    • Miasto Śiwy nad wodami Gangesu, to jedno z najświętszych miejsc
      w Indiach. Pielgrzymi zanurzają się w wodach świętej rzeki zmywając wszelkie grzechy. Niektórzy przybywają tam aby umrzeć i wyzwolić się z łańcucha wcieleń. Na Ghatach schodach prowadzących do rzeki na oczach widzów odbywają się rytuały palenia zwłok.

Nepal :

  • Wyprawy motocyklowe,
  • Latanie z stoku góry Sarangkot,
  • Rafting dwu dniowy spływ pontonem,
  • Annapurna Jomson Trek .Wylot do Jomson samolotem w lotniska w Pokharze. 4 dniowy trekking na wysokości dochodzącej do 4000 m n.p.m, jest to część trekkingu dookoła Annapurny. Przejście najgłębszą doliną świata pomiędzy szczytem Annapurny a Dhaulagiri.
  • Zwiedzanie zabytków Katmandu .
2006-03-15 15:54:53
Ponieważ wiele się mówi o jakości szkolenia przez polskich instruktorów w polskich szkołach latania, pozwolę sobie zaprezentować informację dotyczącą zasad szkolenia w 2006 roku w szkole latania Paralotnie Nauka Latania, którą mam przyjemność prowadzić. Wszystkich początkujących planujących się wyszkolić w tym roku zapraszam do lektury i późniejszego kontaktu.

Od tego roku planujemy wprowadzenie paru istotnych zmian w naszej szkole. Dotyczyć one będą zarówno systemu szkolenia jak i wykorzystywanego sprzętu.

Od paru lat szkolimy tylko na nowych skrzydłach kupowanych na początku sezonu, W tamtym roku wykorzystywaliśmy do szkolenia paralotnie Dudek Nemo. Z uwagi na bardzo dobre osiągi, bezpieczeństwo i serwis w Polsce tym sezonie zdecydujemy się ponownie na skrzydła Nemo. Nasi kursanci latają na nowych uprzężach z protektorami. Każda uprząż wyposażona jest w spadochron ratunkowy firmy Dudek Paragliding.

Nowością w szkoleniu w tym sezonie będzie wykorzystywanie skrzydeł treningowych Marlin do nauki na ziemi. Dzięki małej powierzchni Marlin zachowuje wyjątkową stabilność przy silnych podmuchach termicznych, dzięki czemu podczas nauki stawiania skrzydła w porywistym wietrze nie potrzeba asekuracji ze strony drugiej osoby. Można odbywać treningi przy wietrze nawet do 12m/s - zwiększa to efektywność wykorzystania czasu na naukę startów o około 30%. Zachowanie skrzydła Marlin nie odbiega znacząco od standardowych skrzydeł do latania.

Jak pewnie wiecie specjalizujemy się w szkoleniu za holem mechanicznym. Ponieważ ten sposób dale uczniom możliwość uzyskiwania w pierwszych lotach wysokości znacznie ponad 100m, co wpływa bardzo dobrze na poziom kursantów. W Tym roku będziemy nadal rozwijać naszą szkołę w kierunku specjalizacji w szkoleniach na holu. Aby usprawnić rozwijanie lin i dostarczyć frajdy kursantom zamierzamy zakupić w tym roku Quada.

W ramach zimowego remontu zmieniliśmy w tym roku liny w wyciągarce.

W tym roku wprowadzamy system jakości ISO, aby zwiększyć efektywność szkoleń oraz ich jakość.

Pragniemy w dalszym ciągu zacieśniać współpracę z Glide Club Gdynia.
2004-05-03 15:49:01
Oferta sklepu internetowego została poszerzona o dogodną dla klienta sprzedaż ratalną.
  • Program na PIĄTKĘ ogranicza wszystkie koszty związane z obsługą kredytu (prowizję banku, odsetki) do poziomu 5%.
  • Program MINIMUM FORMALNOŚCI umożliwia otrzymanie kredytu po okazaniu jedynie jednego dokumentu stwierdzającego tożsamość, nie potrzebne są zaświadczenia o zatrudnieniu i zarobkach.
2004-05-02 15:47:37
Jako jedyna firma na rynku możemy Państwu zaoferować szkolenia paralotniowe na raty.
2004-05-01 15:46:19
Chcesz zaplanować termin szkolenia ?
Zastanawiasz się w jakim terminie wziąć urlop i przeżyć wspaniały wyjazd paralotniowy ? Sprawdź naszą ofertę !!!
Poznaj nowe miejsca do latania: Bassano, Annecy, Kobarid
Realizacja weblemon.org   Copyright © 2001-2017    Paralotnie Nauka Latania góra