Dzisiejszy dzien staralismy sie maksymalnie wykorzystac na latanie. Warunki super, widocznosc perfekcyjna tylko tlok w powietrzu zaje....sty:)
Mimo napietego programu udalo sie jeszcze dzisiaj wypozyczyc motory i ruszyc na krotki trip do zrodel Pfewa Lake. Jutro bladym switem ruszamy na safari paralotniowe. Zapowiada sie dobrze, spanie w namiotach, latanie i zwiedzanie.
Urodziny sie udaly 30% pilotow nie miala sily zrobic pierwszego zlota, za to drugi wjazd bardzo sie udal, super warunki i przeloty na Green Wall.
Wieczorm ruszamy na wyprawe motocyklowa do osady tybetanskiej.
Dzisiaj wieczorem mususmy podjac decyzje co robic do konca wyjazdu , jedni zdecyduja sie na trekking inni rafting albo safari paralotniowe.
W nocy dotarla "reszta" niezwlocznie po zalogowaniu w hotelu ruszyli poszwedac sie po knajpkach. Do 2 w nocy udalo im sie zamknac wszystkie lokale w okolicy, a jest ich nie malo mniej wiecej jak na Krupowkach, wiadomo brygada z Polski :)
Od rana bieganiana odprawa , jeepy oplaty za permit i na gore polatac. Czlonkowie Dzida Team wyladowali jako pierwsi rozpoznajac ladowisko. W ciagu paru minut udalo im sie nauczyc miejscowa mlodziez wielu niezbednych, nie koniecznie ladnych polskich slow. Ladowalem w asyscie kilkudziesieciu wyrostkow krzyczacych "fajna laska , ja szpakuje ci, chcesz browar itd.". Bylo bardzo romantycznie :) zachod slonca, zimne piwko dzieciaki pakujace nasze paralotnie za 30 groszy.
Wieczorem urodziny Zbyszka juz sie boje.
Dotarlismy do Pokhary podroz o dziwo trawla tylko 7 godzin , tylko dwa razy zlapalismy gume. Moj galjt lezal na dachu na workach, jak sie pozniej okazalo byly w nich niegarbowane skory i caly smierdzi jak zdechla krowa. Trzeba bedzie oddac do prania. Tym razem trafilismy na jakiegos wypasionego busa nie przewozil zwierzat gospodarskich i uzborojonych tubylcow. Jedyno co laczylo tego busa z poprzednimi ktorymi podrozowalismy w Azji to brak amortyzacji i lawki jak w podmiejskim pociagu relacji Reda-Hel. Dupa boli .......!
Jemy wlasnie steak z YAKA w restalracji Everest, trzy razy z rzedu zdobyla Mistrzostwo Swiata w przygotowywaniu STEAKOW, nie wiedzaiem nawet ze istaneja takie zawody :) Zarcie super, browar badzo drogi idziemy odpoczac po podrozy. Jutro zaczynamy latanie.
Kolo 23 przybedzie reszta grupy z Varanasi podobno szczeki im opadly. Jak dowiem sie szczegolow to na pewno doniose.
W nocy ruszamy do Kathmandu mamy samolot o 6:45, ale na lotnisko musimy ruszyc o 2:30. Tak w razie wojny. Caly dzien zamierzamy zwiedzac stolice Nepalu. Do Pokhary gdzie jestesmy umowieni kolo 24 wyruszymy wynajetym Jeepem. 200 km w 7 godzin to w gorach bardzo szybko, lokalnym autobusem jedzie sie 10 godzin. Mialem juz okazje korzystac z transportu dla lokalesow i nigdy wiecej !!!! Siedzialem na jednym poldupku na spolke z koza i Gurkeim. Gurek mial metr dwadziescia w kapeluszu i siedemdziesieciocentymetrowa maczete za paskiem. Trzeba bylo uwazac coby oka nie wydzgal podczas obierania banana swoim scyzorykiem.
W Pokharze zarezerwowalismy hotel nad jeziorem kilometr od posiadlosci krola Nepalu.
Udalo sie zajac miejsca w pociagu.Tlok na peronie byl niemilosierny, jakby tego bylo malo pociag wjechal na inny tor i odjechal 30 minut przed czasem. To jest nie do pomyslenia nawet w naszej ukochanej Polsce :)
Pozegnalismy Arka, ktory wraz z grupa pojechal zwiedzac miejsce, z ktorego po po spaleniu idzie sie prosto do "nieba" i ruszylismy na calodniowa wyprawe po stolicy Indii.
Po calym dniu zwiedzania, podrozy metrem, moto riksza i riksza na pedaly piekly mnie oczy. Jem wlasnie kofta korme i za 20 min wyruszamy robic nocne zdjecia na targu warzywnym. Dwa lata temu zostalem w tamtym miejscu zaatakowany przez krowe, skonczylo sie na paru sinaikach i sznycie na lydce, ktora mam do dzisiaj.
Wieczorem tradycyjna impreza na dachu.
Jutro rozdzielamy sie na dwie grupy, jedna jedzie pociagiem do Varanazi reszta zwiedza Dehli.
9.00
Spotykamy sie na sniadanku u SZCZECINA , dzis w programie zwiedzanie: Red Fort i Wielki Meczet.
Wyladowalismy na lotnisku w Delhi, halas smod i blagan. Ledwo opuscilismy hale przylotow, a juz zgubilo sie dwoch uczestnikow wyprawy.Perwszy zgubil sie w drodze do toalety a drugi wracajac z papieroska.
............. Nasze zguby sie odnalazly, siedzimy w hotelu i korzystamy z dobrodziejstw otwartego cala dobe baru.
Proszę bardzo poważnie potraktować godzinę spotkania, samolot nie poczeka.
Ostatni dzwonek aby podejść do odprawy to 60 min przed odlotem samolotu.
Pozdrawiam Kamil
Do dzisiaj mamy 19 chętnych.
Do zobaczenia w piatek (następny)
Indie:
- Zwiedzanie zabytków Delhi stolicy Indii
- Main Bazaar w dzielnicy Paharganij,
- Red Fort,
- Jama Masjid ( Wielki Meczet)
- Mahatama Gandi Park.
- Varanasi
- Miasto Śiwy nad wodami Gangesu, to jedno z najświętszych miejsc
w Indiach. Pielgrzymi zanurzają się w wodach świętej rzeki zmywając wszelkie grzechy. Niektórzy przybywają tam aby umrzeć i wyzwolić się z łańcucha wcieleń. Na Ghatach schodach prowadzących do rzeki na oczach widzów odbywają się rytuały palenia zwłok.
- Miasto Śiwy nad wodami Gangesu, to jedno z najświętszych miejsc
Nepal :
- Wyprawy motocyklowe,
- Latanie z stoku góry Sarangkot,
- Rafting dwu dniowy spływ pontonem,
- Annapurna Jomson Trek .Wylot do Jomson samolotem w lotniska w Pokharze. 4 dniowy trekking na wysokości dochodzącej do 4000 m n.p.m, jest to część trekkingu dookoła Annapurny. Przejście najgłębszą doliną świata pomiędzy szczytem Annapurny a Dhaulagiri.
- Zwiedzanie zabytków Katmandu .

główna





