strona główna paralotnie.org główna
aktualnościNajnowsze
Całe archiwum
2007-12-31 12:01:49

Zapraszam serdecznie do obejrzenia relacji fotograficznej z wypadu
paralotniowego na Goa do Indi i Nepalu.
Mam nadzieje, że przypadną Wam do gustu, tradycyjnie starałem się
ukazać Azje w trochę inny sposób.

2007-12-21 18:24:04
Dopisałem szkołę paralotniową do portalu www.nasza-klasa.pl .

Pod adresem : http://nasza-klasa.pl/school/133886 możecie się rejestrować jako absolwenci szkoły.

Mamy w końcu miejsce w Internecie w którym możemy wymieniać się zdjęciami danymi kontaktowymi i rozmawiać na forach które można rejestrować na stronie.

Dla zachowania klarowności na forum rejestrujcie fora dyskusyjne np. 2007, 2006 , ułatwi to nam odnajdywanie się w portalu.

 

 

2007-12-18 12:27:21

Tym razem nie było żadnych sensacji żoładkowych po powrocie :)

Siedzę nad zdjęciami.

2007-12-13 20:53:26
W poprzednim wpisie trochę wprowadziłem was w błąd, na wycieczce  motocyklowej do Margao okazało się, że jest 40 stopni w cieniu!
10 grudnia wracamy do Delhi na święto Diwali, będzie bomba szkolne orkiestry dęte darmowe jedzenie i Sikhowie z halabardami.
A 12 wracamy do Polski, w tamtym roku od razu po powrocie z Indii zjadłem golonkę. O mało co skończyła by się ta przygoda kulinarna w szpitalu. W tym roku zamierzam ostrożniej przyzwyczajać się do naszej narodowej kuchni :)
2007-12-08 07:21:38
Lotnisko w Goa przywitalo nas 30 stopniowym upalem. Po dwoch godzinach jazdy Jeepem wyladowalismy na plazy w Palolem. Mieszkamy w trzcinowych domkach nad samym morzem, jemy: kraby, krewetki, langusty, tunczyka, red fisha :)

Piekno tego miejsca obnizylo nasza czujnosc i dalismy sie ostrzyc miejscowym. Bralismy udzial w fiszingu bez fisz i w ogladaniu z lodzi delfinow bez delfinow, pelna mina.
Jutro przebazowujemy sie na inna plaze w celu posmigania na kitach i na surfingu.

ps.
Troche uciazliwy jest ten grudniowy skawar trudno sie przyzwyczaic. Pozdrowienia dla polskiego zimowego skwaru :)
2007-12-04 16:52:15
O 6 rano wyjechalismy pozwiedzac stolice Nepalu. Dlaczego tak wczesnie ? Chcielismny miec duzo czasu na zwiedzanie, a wyszlo jak zawsze: nasz kierowca nie przekroczyl na trasie 40 km/h i na miejsce dotarlismy o 14:30. Rano lecimy do Delhi, wpakujemy czesc grupy do samolotu do Polski, a reszta chylkiem leci na Goa odpoczac na plazy.
2007-12-04 16:51:26

Przed wyjazdem na rafting kupilismy worek ziemniakow, wieczorem nadszedl na nie czas...
Przygotowalismy dla naszych nowopoznanych "braci" nepalskich tradycyjna polska potrawe ziemniaki z ogniska z sola i maslem. Prawie doszlo do bojki, poniewaz okazalo sie, ze zienmiaki z ogniska sa rowniez tradycyjna nepalska potrawa. Dla zalagodzenia sytuacji musielismy sie przyznac do naszych nepalskich korzeni i uznac wyzszosc miejscowych kartofli :)

Drugi dzien byl naprawde ostry, dwie osoby za burta. Nie da sie tego opowiedzic trzeba przezyc.

Wieczorne ognisko zaczelo sie od spozycia Dal Batu tradycyjnej potrawy a skonczylo na wspolnym spiewniu 'sto lat' przy akompaniamencie bembnow.

Obsluga twierdzi, ze w siedmioletniej katrierze nie spotkala takiej brygady jak nasza.

2007-12-01 15:43:59

Ledwo wrocilismy z latania, jeszcze nie zregenerowalismy sie po trudnej drodze powrotnej po bezdrozach, a juz nastepnego dnia bladym switem rozdzielmy z Arkiem grupe na dwie czesci i wyruszamy na rafting i trekking.

Dzien pierwszy raftingu byl bardzo spokojny mozna by rzec ze nawet nudny, nauczylismy sie pakowac sprzet do nieprzemakalnych workow, sztalowac sprzet. Na wodzie raczej bez rewelacji troche nas zmoczylo i po 2 godzinach rozbilismy oboz na bardzo uroczej plazy w zalomie rzeki.

2007-12-01 15:29:24

Najpierw mordercza jazda jeepami , ostatnie 2 km to prawie pionowy podjazd  i naszym oczom ukazalo sie super lagodne startowisko na wysokosci 900 metrow z pieknym widokiem  na Rybi Ogon i Annapurne.

Plan wycieczki byl prosty: pierwszego dnia latamy w okolicy, nastepnego dnia odpalamy na przelot w strone Pokhary.

Trzeba bylo sie naprawde starac aby sie nie utrzymac pierwszego dnia nad stokiem, ile trzeba sie bylo napracowac przy omijaniu noszen w drodze do ladowiska :). Od samego ogladania tej ciezkiej walki mozna sie bylo poczuc zmeczonym. Jeepy zabraly nas z ladowiska i ruszylismy do namiotow rozstawionych na startowisku na szczycie gory.

Wieczorek zapoznawczy przy ognisku minal nam bardzo sympatycznie na tancach spiewach z tubylcami przy muzyce nepalskiej kapeli.

Widok na rozgwiezdzone niebo przepiekny, widok tonacych o poranku stokow we mgle bezcenny :)

Dzien drugi nuda, sniadanko skladanie namiotow i fruu. Trasa przelotu przebiegala wzdluz asfaltowej drogi, dzieki czemu nie bylo problemow ze zbiorka. Najblizej Pokhary wyladowal Robercik, gratulacje.

 

Realizacja weblemon.org   Copyright © 2001-2017    Paralotnie Nauka Latania góra