strona główna paralotnie.org główna
aktualnościNajnowsze
Całe archiwum
2008-11-21 14:15:04
Dzisiaj nasza grupa rozdzieliła się na dwa pododdziały. Jeden poleciał bladym świtem do Jomson na trekking. Mają w planach przejść najgłębszą doliną świata między Dhaulagiri i Annapurną oraz zaczłapać się do Muktinath.
Reszta zaczęła kurs kajakowy, znudzeni raftingiem postanowiliśmy pozwolić sobie na małą ekstrawagancję :)
Kurs zaczął się od panicznych poszukiwań w Pokharze kajaków, w które zmieściłyby się nasze długie nogi i szerokie d....:) Po dwóch godzinach unosiliśmy się już na powierzchni jeziora na czymś, co bardziej w prowadzeniu przypominało samochód na lodzie niż kajak. Niemalże zamknięcie jednej powieki powodowało skręt. Ponad dwie godziny uczyliśmy się pływać po prostej. Jutro nauka przewrotek i ruszamy na rzekę. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy ... na razie blado to wygląda :)
2008-11-20 11:41:36
Bladym świtem o 9 rozdzieliliśmy się na dwie grupy, jedna ruszyła na raffting a druga polatać w nowym miejscu. Po dwóch i pół godzinie dotarliśmy do trzykilometrowego zbocza Bandipur, na którym można wykonywać loty żaglowe; jest to również świetne miejsce do rozpoczęcia przelotu. Podróż na startowisko trwała ponad 20 minut, całe szczęście udało się znaleźć tragarzy, którzy świetnie radzili sobie na wąskiej i stromej ścieżce z naszymi worami. Najskoczniejsze z grupy Szerpów były dwie kobiety, zapakowały plecaki na głowę i ruszyły w zawrotnym tempie na startowisko. Rozwijały taką prędkość, że nie można ich było wyprzedzić aby zrobić zdjęcia :) Góra, startowisko i latanie wyjątkowo łatwe, wygrzane stoki dawały możliwość kilkugodzinnego latania. Za to lądowisko, jak to w Nepalu, poprzecinane drutami rozciągniętymi między drzewami, pełne poletek ryżowych i dzikich zwierząt, które wesoło posykiwały na nasz widok.
2008-11-19 03:48:59
Mieliśmy jechać do granicy indyjsko-nepalskiej prywatnymi jeepami, ale postanowiliśmy trochę zoaszczędzić. Podróż trwała 11 godzin i kosztowała 4 dolary. Idąc za ciosem postanowiliśmy oczczędzić jeszcze troszeczkę i do Pokhary w Nepalu dojechaliśmy zwykłym rejsowym autobusem w 10 godzin i za 5 dolarów.
Razem przejechaliśmy 470 km w 24 godziny. Powiem wprost - tyłki mamy kwadratowe :)
Założyliśmy sobie dzienniczki dobowej oszczędności - możemy w nich odnotować pierwsze sukcesy: oczszędziliśmy 4 dolary na wyprawie do Nepalu :)

Latanie
Dziś wdrażamy się w górę. Załatwiamy permity i organizujemy transport na startowisko. Przypadła mi w udziale super fucha: stałem z radiem na lądowisku jak ten łoś i pilnowałem żeby grupa w całości powróciła z Nepalu :)
A następnego dnia latania przypadła mi znowu super fucha i ... stałem jak łoś na startowisku :)


W dzienniczku dobowej oszczędności zapisaliśmy powrót z lądowiska do Pokhary lokalnym autobusem za 10 Rs czyli 20 gr.
2008-11-19 03:48:12
Po całej nocy spędzonej w pociągu wpłynęliśmy wraz z setkami pielgrzymów na peron w Varanasi. Szybka kąpiel, śniadanie i śmigamy zobaczyć świętą rzekę Ganges i ghaty, w których kończą swoją ziems drogę hinduskie szczątki. Muszę powiedzieć, ze robi to na mnie niezmiennie wielkie wrażenie, jednak najbardziej zaskoczyła nas nagła zmiana kierunku wiatru, przez co chmura czarnego dymu ze stosów całopalnych ruszyła w naszym kierunku :)
Na próżno było uciekać, zaklinowaliśmy się na małym balkoniku, z którego obserwowaliśmy ceremonię :)

Ganga River jest tak zanieczyszczona że łódź, którą płyneliśmy na wycieczkę w górę rzeki z ledwością mieliła gęstą ciecz :)
Jeżeli w tym tempie postępuje zanieczyszczenie, to ostatni 50-kilometrowy odcinek rzeki trzeba dowozić do morza ciężarówkami :)


Wieczorem ruszamy do granicy nepalskiej
2008-11-19 03:47:20
Zguba się oczywiście znalazła, trochę wypłoszona ale cała i zdrowa.
W planie mamy jeszcze bardzo ważny egzamin, członkowe grupy sami mają sobie wezwać ryksze, wynegocjować opłatę i wrócić do hotelu.
UUUUUUU FFFFF wszystkim się udało, jesteśmy całą grupą na jedzeniu w naszej ulubionej knajpce Daimond Restaurant.

Bardzo emocjonujący dla nas dzień zakończył się wyprawą na targ warzywny (po masę super zdjęć) no i tradycyjnym Roof Party na dachu naszego hotelu.
Fajnie było posłuchać jak z wypiekami na twarzy każdy chciał się podzielić swoją wyjątkową historią.
2008-11-17 15:18:33


Tegoroczny wyjazd zaczął się nad wyraz spokojnie, podczas odprawy bagażowej nie bylo żadnych problemów.
Delhi jak zwykle powitało nas smrodem już 300 metrów nad ziemią, samolot zassał delhijskie powietrze na podejściu do lądowania.


W tym roku nad miastem wisi taki smog, ze slonce choc w zenicie caly czas jest czerwone i prawie nie przeswituje przez mgle. Kolor ma jakby wlasnie zaczelo zachodzic :)
Plan pierwszego dnia udalo sie zrealizowac w 100 % zwiedzilismy JAMA meczet i Red Fort.
Z hotelu wyruszylismy metrem, juz podczas pierwszej przesiadki okazalo sie ze to nie sa cwiczenia i "jeden z naszych" zostal wypchniety przez fale wyplywajacych z wagonu metra na stacji ludzi.
Troche trwalo zanim  wytlumaczyl  nam gdzie sie wlasnie znajduje,  esemesy w stylu " stoję kolo rykszy" albo " widze trzy krowy i goscia z tobolkiem na glowie" nie dawaly szansy na odnalezienie zguby.

 

CDN

2008-11-09 21:28:10
We wtorek ruszamy na kolejną wyprawę do Indii i Nepalu, a potem dalej na dwa tygodnie na Andamany.W planie jak zwykle latanie, zwiedzanie i jedzenie :)

Andamany to archipelag długości 352 km i szerokości do 51 km składający się z 576 wysp z których TYLKO 26 jest zamieszkałych. Andamany to wyspy górzyste, więc mamy nadzieję polatać w jednym z niewielu miejsc na świecie gdzie nie widziano jeszcze glajciarza.
Realizacja weblemon.org   Copyright © 2001-2017    Paralotnie Nauka Latania góra