strona główna paralotnie.org główna
aktualnościNajnowsze
Całe archiwum
2008-11-19 03:48:59
Mieliśmy jechać do granicy indyjsko-nepalskiej prywatnymi jeepami, ale postanowiliśmy trochę zoaszczędzić. Podróż trwała 11 godzin i kosztowała 4 dolary. Idąc za ciosem postanowiliśmy oczczędzić jeszcze troszeczkę i do Pokhary w Nepalu dojechaliśmy zwykłym rejsowym autobusem w 10 godzin i za 5 dolarów.
Razem przejechaliśmy 470 km w 24 godziny. Powiem wprost - tyłki mamy kwadratowe :)
Założyliśmy sobie dzienniczki dobowej oszczędności - możemy w nich odnotować pierwsze sukcesy: oczszędziliśmy 4 dolary na wyprawie do Nepalu :)

Latanie
Dziś wdrażamy się w górę. Załatwiamy permity i organizujemy transport na startowisko. Przypadła mi w udziale super fucha: stałem z radiem na lądowisku jak ten łoś i pilnowałem żeby grupa w całości powróciła z Nepalu :)
A następnego dnia latania przypadła mi znowu super fucha i ... stałem jak łoś na startowisku :)


W dzienniczku dobowej oszczędności zapisaliśmy powrót z lądowiska do Pokhary lokalnym autobusem za 10 Rs czyli 20 gr.
2008-11-19 03:48:12
Po całej nocy spędzonej w pociągu wpłynęliśmy wraz z setkami pielgrzymów na peron w Varanasi. Szybka kąpiel, śniadanie i śmigamy zobaczyć świętą rzekę Ganges i ghaty, w których kończą swoją ziems drogę hinduskie szczątki. Muszę powiedzieć, ze robi to na mnie niezmiennie wielkie wrażenie, jednak najbardziej zaskoczyła nas nagła zmiana kierunku wiatru, przez co chmura czarnego dymu ze stosów całopalnych ruszyła w naszym kierunku :)
Na próżno było uciekać, zaklinowaliśmy się na małym balkoniku, z którego obserwowaliśmy ceremonię :)

Ganga River jest tak zanieczyszczona że łódź, którą płyneliśmy na wycieczkę w górę rzeki z ledwością mieliła gęstą ciecz :)
Jeżeli w tym tempie postępuje zanieczyszczenie, to ostatni 50-kilometrowy odcinek rzeki trzeba dowozić do morza ciężarówkami :)


Wieczorem ruszamy do granicy nepalskiej
2008-11-19 03:47:20
Zguba się oczywiście znalazła, trochę wypłoszona ale cała i zdrowa.
W planie mamy jeszcze bardzo ważny egzamin, członkowe grupy sami mają sobie wezwać ryksze, wynegocjować opłatę i wrócić do hotelu.
UUUUUUU FFFFF wszystkim się udało, jesteśmy całą grupą na jedzeniu w naszej ulubionej knajpce Daimond Restaurant.

Bardzo emocjonujący dla nas dzień zakończył się wyprawą na targ warzywny (po masę super zdjęć) no i tradycyjnym Roof Party na dachu naszego hotelu.
Fajnie było posłuchać jak z wypiekami na twarzy każdy chciał się podzielić swoją wyjątkową historią.
Realizacja weblemon.org   Copyright © 2001-2017    Paralotnie Nauka Latania góra