strona główna paralotnie.org główna
aktualnościNajnowsze
Całe archiwum
2008-02-07 10:50:57

Od rana zwiedzalismy na rikszach rowerowych chinska dzielnice Sajgonu.
Pagody i pagody i jeszcze raz pagody, dosc juz mam zwiedzania ....:)

Dzisiaj oddzielil sie od stada Kacper, siedzi juz pewnie w samolocie do Australii. Jedzie do Manili zrobic pare trzystukilometrowych przelotow i wroci do Polski.

 

2008-02-07 10:50:55

Przezylismy male dejavu, wczoraj byl w Sajgonie byl sylwester 2008 roku. Bardzo dziwne przezycie, od rana z calego Sajgonu schodzili i zjezdzali na skuterach mieszkancy. Cala ta masa luda plynela majestatycznie w strone centrum miasta. Obchody koncentrowaly sie w obrebie duzej sceny, na ktorej byly koncerty i przemowienia partyjnych dzialaczy. Rozentuzjazmowany tlum krazyl caly czas pomiedzy scena a duzym rondem w centrum. Niekonczaca sie rzeka skuterow zatrzymala sie na 10 sekund przed godzina 24:00.Nastapilo uroczyste odliczanie, po ktorym bez wyraznego znaku wszystkie skutery ruszyly nad rzeke ogladac pokaz fajerwerkow. Po niecalych 5 minutach zostalismy sami na placu przed scena.
Z lekka zaskoczeni i samotni ruszylismy w strone hotelowej restauracji, niestety po 10 minutach pokaz sztucznych ogni sie skonczyl i rozszalala fala skuterow wlala sie ponownie do centrum. Zostalismy osaczeni na glownej ulicy miasta, do hotelu brodzilismy w tlumie malych wietnamskich ludzikow przez okolo 2 kilometry. Czulem sie jak bym satl na drodze stada antylop gnu pedzacych do wodopoju.

PS.
Z okazji Nowego roku cala grupa pragnie zlozyc najserdeczniejsze zyczenia dla naszych kolegow z Polski. Jest tu bardzo cieplo i slonecznie, 36 stopni w cieniu starszna nuda. Jedzenie smaczne ale schabowy z kapusta lepszy, bardzo tesknimy za piekna polska pogoda, silnym wiatrem i deszczem ze sniegiem :)

2008-02-07 05:48:11
Wieczor zakonczylismy na kolacji zorganizowanej przez wietnamskich pilotow.
Chyba troche probowali zrobic na nas wrazenie zamawianymi potrawami, kazda kolejna byla dziwniejsza. Apogeum byla koabra, ktorej swieza krew musielismy wypic z wodka zagryzajac jej surowym jeszcze bijacym sercem.
W rogu sali obok akwarium z swiezymi owocami morza siedzial maly tlusciutki piesek - ciekawe czy tez wyladuje na talerzu.

Okazalo sie, ze Azjaci wcale nie maja takich slabych glow, dzielnie dotrwali do ostatniego toastu za "przyjazn polsko-wietnamska" :)
Realizacja weblemon.org   Copyright © 2001-2017    Paralotnie Nauka Latania góra